środa, 28 sierpnia 2013

Ocena: Miłosław Pszeniczne kontra Paulaner Dunkel

W Lidlu trwa tydzień piwny. Zapomnijcie o Argusach - teraz w dyskoncie królują piwa rodem z browarów Amber oraz Fortuna (z dodatkowym udziałem Van Pura w postaci Łomży). Moja kochana Marta miała okazję odwiedzić sklep akurat na samym początku promocji, więc przywiozła do domu całą baterię różnorodnych napitków. Wśród nich był pszeniczny Miłosław, którego wcześniej nie miałem okazji spróbować. Pomyślałem więc, że warto zrobić małą konfrontację - polski przedstawiciel kontra wzór z Niemiec.


Do rzeczy:
Kolor: Miłosław okazał się zadziwiająco klarowny. Dopiero zamieszane drożdże z dna dodały mu odpowiedniej mętności. W kolorze jest ciemny, więc idealnie podchodzi pod styl dunkel.
Piana: Leje się wysoka, ale raczej gruba - pęka sporymi pęcherzami. Niby jest trwała, ale po jakimś czasie zostaje już tylko drobny kożuch. Ma za to ładny kolor, wyraźnie pomarańczowy.
Zapach: Piwo jest bananowe, aczkolwiek trudno tutaj nie zauważyć konkretnego aromatu chmielu.
Smak: Podobnie jak w zapachu - owoce mieszają się z chmielem. Brakuje mi trochę mocnego akcentu drożdżowego. Miłosław przypomniał mi nasze, podwójnie chmielone pszeniczne domowe, choć w odbiorze piwo Fortuny jest bardzo ułagodzone. Goryczka ledwo zauważalna.
Wysycenie: Zdecydowanie nie pasowało mi jego wysycenie, które jak na ten gatunek, moim zdaniem jest za niskie.
Opakowanie: Utrzymane w stylistyce znanej z każdej butelki Miłosława. Warto wspomnieć, że browar zadbał o instrukcję nalewania zamieszczoną na kontretykiecie.


Po degustacji Miłosława otworzyłem sobie ciemnego Paulanera. To trochę dziwne, ale dopiero teraz miałem okazję napisać coś o Dunkelu. Tak czy inaczej, warto wiedzieć, jak wypadł na tle naszego przedstawiciela:
Kolor: Podobny jak wyżej, choć Paulaner od razu nalewa się mocno mętny.
Piana: Rewelacyjna - wysoka i drobna, prawie kremowa. W zasadzie niezniszczalna - stosunkowo gruba warstwa trzymała się na długo po wypiciu.
Zapach: Mocno pszeniczny, czuć w Paulanerze banany, cytrusy oraz drożdże.
Smak: Słodowy, z nutami owoców królujących w aromacie. Lekka goryczka pozostawia po sobie gorzki posmak grejpfruta, przez co można powiedzieć, że Dunkel ma ciekawy finisz. W porównaniu z Miłosławem oraz jasnym Paulanerem - bardziej treściwe, mocniej zapadające w pamięć.
Wysycenie: Wysokie, trochę szczypiące, ale dopasowanie idealnie do wrażeń zapachowych i smakowych.
Opakowanie: W stylu jaśniejszego brata z tego samego browaru. To kwestia gustu, ale moim zdaniem pomarańczowe etykiety lepiej korespondują z pszeniczną zawartością.

Wynik tej konfrontacji jest oczywisty - 6:1 dla Paulanera (remis tylko w kwestii koloru). Nie sugerujcie się jednak liczbami, ponieważ w tym wypadku przekłamują one rzeczywistość. Miłosławowi brakuje do wzoru, co nie znaczy, że jest zły. To taki spolszczony pszeniczniak, który jednak wybija się na tle rodzimej konkurencji. Można spróbować bez obaw.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza